Mam na imię Piotr i mam 53 lata, w kwietniu 1994 roku uległem wypadkowi, w którym doznałem licznych urazów w tym złamania kręgosłupa i uszkodzenia rdzenia kręgowego na poziomie piersiowym, przez co jestem sparaliżowany od pasa w dół, oraz wielu złamań żeber, uraz klatki piersiowej ze stłuczeniem płuca, krwiaki w jednaj jamie płucnej.
Była chwila, że nie wiedziałam, o co się modlić, czy o to, aby Bóg zakończył moje cierpienia i nie pozwolił na takie życie, czy o to, abym żył i był mimo całkowitej niepełnosprawności. Czynności, które dawniej były normalne, teraz sprawiają nie lada wyzwanie i wiele trudności.
Przeszedłem długą drogę życia przez ten czas, były różne powikłania zdrowotne operacje, przeszczepy skóry, gdyż miałem odleżyny, problemy z nerkami i wiele innych. Pobyty w szpitalach przedłużały się w nieskończoność. Przeszedłem wiele bólu i cierpienia i kilka lat po szpitalach.
Życie jest piękne nawet, jeśli człowiek porusza się za pomocą wózka inwalidzkiego, tylko potrzebne jest trochę wsparcia i zrozumienia osób drugich, że i taka osoba chce normalnie funkcjonować i egzystować tak jak każdy pełnosprawny człowiek.

